niedziela, 9 listopada 2014

Jaglane kaszotto z dynią, serem pleśniowym i oliwą truflową

Trzecia Zero Jeden.
Nie, nie piętnasta a trzecia właśnie. W nocy. A ja zamiast spać czytam artykuł za artykułem w pewnym piśmie dla pań i zazdraszczam wszystkim paniom redaktorkom tematów. Wszystkie takie ciekawe i ciekawie opisane. A u mnie zastój jakiś. Oczy pieką, znużenie i zmęczenie, a poza chęcią napisania czegoś ciekawego nie ma nic. I do tego jeszcze ta trzecia zero jeden. Choć teraz to już „zero cztery”.
Wrodzony optymizm podpowiada by zamiast użalania na brak tematu spojrzeć na wszystko z drugiej, lepszej strony. Po co wybitny temat skoro mam dobry przepis i równie dobre zdjęcia (to też podpowiada ów optymizm).
Herbata smakuje już jakoś zimno, oko zaczyna się zamykać, streszczam się więc…
Przepis, który chcę Wam polecić to wynik mojego zauroczenia kaszą jaglaną. Żal trochę, że oswoiłem się z nią tak późno, ale jak mawiają lepiej późno niż wcale. Przecież mogłem nie próbować jej wcale. Ale oprócz optymizmu „wrodziła” mi się również ciekawość. I tak jaglana rozgościła się w kuchni na dobre. A z niej już krótka droga tu, na bloga.
Ja kładę się spać (trzecia zero osiem) a Wam na rozbudzenie zostawiam mix ciekawych smaków z oswojoną jaglaną na pierwszym planie.