czwartek, 13 września 2012

Mięsne Risotto czyli takie małe ziarenko...

...a rozkoszy dostarcza tyle, że jeść nie mogę przestać!
A ziarenko okazało się nie było jedno. Było ich setki, a może nawet tysiące. I wszystkie one moje, moje!!!

I niech zagrzmią wszyscy przeciwnicy węglowodanów, niech buntują się dietetycy zagryzając wargi w złośliwym grymasie - gotuję Risotto i mam zamiar je zjeść!




Moja zachcianka na ryżowe "coś", zbiegła się w czasie z zachcianką na mielonego - zwyczajnego, tradycyjnego, staropolskiego mielonego. Więc będzie miks ryżowo mięsny! Postanowione. Pierwsza myśl - gołąbki!. No ale zaraz, nie mam tyle czasu i po wtóre nie mam kapusty.
Mam za to pomidory, kawałeczek parmezanu, trochę świeżej zieleninki...




Łomatko! Cebulę też mam! Szczęściarz ze mnie - tyle składników, nic nie może się zmarnować! I nie zmarnuje. 
Siekam, kroję, mieszam, potańcuję do muzyki z radia i podśpiewuję - takie przedpołudnia uwielbiam. Chwile gdzie na sekundkę umyka wszystko co muszę, powinienem i w ogóle "na wczoraj"... 
Liczy się ten aromat, który cichym westchnieniem wydobywając się z garnka zachęca do tego, by jeszcze raz! jeszcze jeden obrót! jeszcze chwilka zapomnienia!




Mięsne Risotto z pomidorkami

(składniki na jedną porcję)

150 g mięsa mielonego (dowolnego)
2 ząbki czosnku
pół łyżeczki rozmarynu
pół łyżeczki bazylii
pół łyżeczki pieprzu
ryż biały (niekoniecznie Arborio) - ok. pół szklanki
pomidorki (każde się nadadzą)
duża cebula 
bulion (najlepiej drobiowo-wołowy, ok 1,5 szklanki)
parmezan (ok. 5 łyżek)
duża łyżka kwaśnej śmietany 
solidna łyżka masła
szczypiorek i natka pietruszki (ilość wedle uznania)

Mięso doprawiamy ziołami i startymi ząbkami czosnku. Cebulę siekamy drobno i podsmażamy. Dodajemy mięso i smażymy aż mięso ładnie się zrumieni. Dodajemy ryż i mieszamy (ryż powinien wchłonąć cały płyn) - mieszamy jeszcze chwilę i dolewamy bulion - po trochu, cały czas mieszając do momentu kiedy ryż wsiąknie cały bulion. Kiedy ryż będzie już zupełnie miękki dodajemy łyżkę kwaśnej śmietany, masło i posiekane pomidorki. Gotujemy jeszcze około minuty i zdejmujemy z ognia. Dodajemy parmezan i posiekany szczypiorek z natką pietruszki.




Co do mięsa - uznałem, że skoro dietetycy już są na mnie wkurzeni, zaserwowałem wieprzowinkę. W myśl zasady, że to Bóg stworzył jedzenie, ale kucharzy szatan, szalałem i grzeszyłem w kuchni. Stąd ta śmietana, masło i parmezan (wiem, że głównym ich składnikiem jest cellulit, jak mawia moja znajoma, ale bez nich to cudne, małe, białe ziarenko nie byłoby tym, czym jest teraz). Potrawą pełną aromatu i potrafiącą rozgonić każdą chandrę - i tę wielką, i tę malutką!

Smacznego!

5 komentarzy:

  1. kurcze, jakie bogactwo składnikow w tym jednym garnku :D

    pozdrawiamy serdecznie

    Tapenda

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię.
    Pytałeś skąd antonówki wyczarowałam:) otóż z dziadkowej wsi, są niepryskane i najlepsze pod słońcem na szarlotkę;) nawet własnoręcznie je zrywałam:) W tym roku mieliśmy urodzaj- zebraliśmy ponad tonę jabłek.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem jak to się stało, ale antonówki przegapiłem w tym roku kompletnie...

      Usuń
  3. uwielbiam dania z ryżem, a risotto to mistrzowskie danie! Pięknie się u Ciebie prezentuje :)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :)