niedziela, 11 listopada 2012

Na małe pocieszenie prosta sałatka z kuskusem...

Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem słońce... 
Ale nie tak na chwilę. Mam na myśli cały słoneczny dzień. Nie musi być ciepły (nie oczekuję cudu, w końcu mamy listopad), niech najzwyczajniej w świecie słońce świeci cały dzień.





A kiedy dopada mnie jesienny marazm i chandra mam na to kilka sposobów: przeglądam książki kucharskie (szczególnie te z kuchnią śródziemnomorską, które są esencją słonecznego dnia podaną na talerzu), parzę herbatę z sokiem malinowym i doprawiam ją kardamonem, otulam się kocem i oglądam filmy, które widziałem już kilkakrotnie (dwa, trzy razy - ewentualnie siedemnaście) jak na przykład "Julie & Julia"...
Widzieliście?




A kiedy już zgłodnieję od przeglądania tych wszystkich słonecznych potraw biegnę zainspirowany do kuchni i szybko przygotowuję coś co pokrzepi i przegoni chmury. Ostatnim pocieszaczem który udało mi się wyczarować była prosta sałatka z kaszą kuskus, groszkiem i szynką. Pokręćcie się po swojej kuchni i sprawdźcie czy nie macie w niej potrzebnych składników do przyrządzenia tej sałatki. Efekt pocieszenia gwarantowany!



PROSTA SAŁATKA Z KUSKUSEM, GROSZKIEM I SZYNKĄ
(składniki na dwie porcje)

100 g kaszy kuskus
opakowanie groszku konserwowego w kartoniku
(dlaczego w kartoniku? o tym tutaj - klik!)
kilka plastrów szynki parmeńskiej 
oliwa z oliwek aromatyzowana czosnkiem
sól i kolorowy pieprz

Kaszę wsypujemy do miseczki i doprawiamy solą i pieprzem. Zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na kilka minut. Groszek odcedzamy z zalewy, szynkę kroimy w małe kwadraciki i podsmażamy. Kiedy kasza wchłonie cały płyn dodajemy groszek, szynkę, całość polewamy oliwą i cieszymy się smakiem tej prostej sałatki. A skoro coś jest tak proste to musi być też dobre, racja?

Smacznego!


7 komentarzy:

  1. mnie też dopadł chwilowy marazm, ale teraz nastawiam się na świąteczne szalenstwo w kuchni, trzeba wypróbować kilka przepisów, żeby zaskoczyc bliskich na wigilii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już powoli szukam świątecznych inspiracji, a ten marazm to chyba tylko taka cisza przed burzą :)

      Usuń
  2. ja tam też już nie marzę o cieple, ale tego słońca to mi strasznie brak, na mnie najlepiej działa wtedy duży kubek mocnej herbaty i dobra książka, no i ewentualnie jakieś małe co nieco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... bo małe co nieco zawsze działa - niemal na wszystko!

      Usuń
  3. A ja marzę o słońcu cały rok, nie poddaję się, jestem piecuchem, nie znoszę zimy, no chyba że w Tatrach;)
    A co do przeglądania książek kucharskich to jest to niezła rozrywka, ale mnie zaraz korci wypróbować każdy przepis więc tak spokojnie nie mogę oglądać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam to samo - najpierw się naoglądam a potem nie mogę się zdecydować na co mam ochotę :)

      Usuń
  4. ja zalewam kuskus zawsze bulionem, bogatszy smak :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :)